Strona główna POLSKA „To dyskryminacja i zniechęcanie”. Środowe lekcje do 21.00 stały się viralem

„To dyskryminacja i zniechęcanie”. Środowe lekcje do 21.00 stały się viralem

– Szkoła moich dziewczyn z planem lekcji poradziła sobie chyba nieźle. Niemniej są w nim elementy zaskakujące – napisał lakonicznie pan Bartosz na Facebooku. Zaskoczył go fakt, że lekcje etyki będą zaczynać się w środę o 20.15. Skończą się o 21.

Dyrektorzy szkół rzeczywiście powinni umieszczać religię/etykę na początku lub na końcu planu zajęć, bo są to zajęcia nadobowiązkowe. To jedyne rozwiązanie, które gwarantuje realną dobrowolność uczestnictwa.

W tym przypadku jest jednak duża szansa, że wychodzenie ze szkoły o 21.00 będzie dla młodzieży tak mało atrakcyjne, że z etyki w ogóle zrezygnują. Tym bardziej, że między ostatnią obowiązkową lekcją (informatyką), która kończy się o 16.50, a etyką będą ponad 3 godziny zegarowe różnicy. 

Na szczęście dzieciaki w każdym momencie roku szkolnego mogą z etyki zrezygnować i nie muszą zamiennie zapisywać się na religię. 

Religia uprzywilejowana czy rodzice, którzy idą na łatwiznę?

Sęk w tym, że uczestnicy zajęć z religii są – klasycznie dość – bardziej uprzywilejowani. Ich lekcje odbywają się w środku zajęć, a rodzice nie mają wątpliwości, że taki system jest „ewidentnym zrażaniem do etyki” lub „niwelowaniem konkurencji dla Kościoła”. – Mam wrażenie, że plany w szkołach są tak układane żeby zarazić do etyki. U dziecka w gimnazjum się udawało – była o 7 rano i nikt nie przychodził, więc zlikwidowali – napisała jedna z mam. 

Jest możliwość, że etyka prowadzona jest „międzyklasowo”, bo zapisała się na nią zbyt mała liczba chętnych. Analogicznie na lekcje religii zapisano wiele dzieci, co ułatwia prowadzenie z niej zajęć w środku planu zajęć. Winna więc nie musi być szkoła, ale sami rodzice, którzy z rozpędu idą na łatwiznę. 

Instytut Statystyki Kościoła Katolickiego podzielił się bowiem danymi, z których wynika, że w 2017 roku zaledwie 38 proc. Polaków chodziło regularnie do kościoła. W 2019. roku ta liczba może być mniejsza – chociażby na skutek filmu „Tylko nie mów nikomu”, który wielu wierzących zraził do instytucji Kościoła. 

Nie odzwierciedlają tego jednak statystyki uczestnictwa w lekcjach religii. W Warszawie na religię nie chodzi około połowa dzieciaków, za to w Małopolsce już tylko 20 proc. Statystycznie im mniejsza miejscowość, tym więcej dzieci chodzi na religię. Żeby tradycji stało się zadość. 

Etyka czy religia?

Tymczasem podczas etyki młodzież również uczy się o religiach (albo inaczej: o człowieku wobec sacrum), o szacunku do przyrody, siebie i innych ludzi oraz wybranych problemach moralnych. Niewątpliwie kształtuje człowieka bardziej – nomen omen – etycznego niż ten, który ukształtuje się na podstawie nauki modlitw. 

Rodzice mogą wziąć sprawy w swoje ręce, ale warto zaznaczyć, że – jak twierdzi w piśmie do MEN Adam Bodnar – to obowiązkiem państwa jest wyrównywanie szans i sytuacji prawnej grup mniejszościowych. Tymczasem etyka o 20.00 na pewno tych szans nie wyrównuje.

Źródło: mamadud.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Please enter your comment!
Please enter your name here